Patron szkoły Karol Miarka

miarkaUrodzony w roku 1824 w Pielgrzymowicach, po śmierci ojca swego objął posadę nauczyciela w Pielgrzymowicach, po polsku jednak podówczas nie umiał i dopiero w roku 1860 polskiego języka się dokładnie nauczył. Pierwsze jego prace były pisane po niemiecku. Znajomość z Pawłem Stalmachem wpłynęła na niego tak dobrze, że nauczył się po polsku, pisać zaczął w ojczystym języku i pierwsza jego praca po polsku była powiastka „Klemensowa Górka” po czym niebawem wydał broszurkę „Głos wołającego na puszczy górnośląskiej”. W broszurce tej wykazał krzywdy, jakich doznaje lud śląski i że potrzeba jest konieczna wzbudzić w Ślązakach zamiłowanie do czytania. We wszystkich pracach Miarki przebija się gorące umiłowanie ojczystego języka i w tym kierunku rozpoczął prace jako redaktor „Zwiastuna Górno-Śląskiego” wydawanego w r. 1868 w Piekarach. Przesiedliwszy się ze „Zwiastunem” do Huty Królewskiej, założył tu towarzystwo narodowe i robotnicze, a podczas zgromadzeń ludowych mowami swoimi rozbudzał w ludzie poczucie narodowościowe i zamiłowanie do rzeczy ojczystych.
Z uwagi, że na Śląsku lud przeważnie jest wyznania katolickiego, Miarka wszelkich sił dokładał, aby dla sprawy narodowej pozyskać duchowieństwo. „Walka kulturna”, jaka podówczas panowała w Prusach, zbliżała duchowieństwo do ludu i Miarka położenie to z wielką zręcznością wyzyskał na rzecz ludu. Duchowieństwo straszliwie uciskane i prześladowane przez władze pruskie, teraz otwarcie stanęło do zapasów z systemem germanizacyjnym i lud poszedł za duchowieństwem, stawiając germanofilskim zachciankom nieprzeparty opór. Zmuszony opuścić redakcję „Zwiastuna”, Karol Miarka znalazł się nagle bez chleba. Bieda straszliwa zajrzała pod dach niezłomnego bojownika śląskopolskiej narodowości. Mimo tego nie upadł na duchu, lecz owszem, śmiało kroczył dalej na drodze, na jaką wstąpił. Nabył na własność czasopismo „Katolik”, lecz pismo to jako niepolityczne, nie miało widoków na przyszłość. Otrzymał więc od jednego z poznańskich obywateli fundusz na potrzebną kaucję i odtąd dla Miarki zajaśniały lepsze czasy. Chłoszcząc niemiłosiernie władze rządu pruskiego, pozyskał poparcie duchowieństwa i „Katolik” niebawem rozszerzył się po całym Górnym Śląsku, zyskując coraz więcej zwolenników.
Odtąd pruskie sądy poczęły prześladować dzielnego męża.
Prześladowanego odstąpiło nieco i duchowieństwo, lecz lud pozostał mu wierny i gdy był uwięziony, to włościanie nosili mu śniadanie i wieczerzę. Nie mogąc podołać ciągłej i bezustannej walce z Niemcami, Miarka zmuszony był przesiedlić się do Cieszyna, gdzie nadal działał, co prawda niedługo, gdyż w roku 1882 zakończył swój szlachetny żywot. Nie wsławił się jako uczony i powieściopisarz, a jednak jego nazwisko pozostanie na zawsze sławne.